środa, 7 stycznia 2015

Idzie nowe...

Nowy rok już od kilku dni z nami...Dzisiaj musieliśmy rozebrać choinkę, a wszystkie inne ozdoby świąteczne zniknęły już w weekend. Teraz trwa porządkowanie przestrzeni dookoła. W każdym tego słowa znaczeniu. Jako symbol nowego jak co roku- hiacynty. I jak co roku- nie wiem, jakiego będą koloru. Dam się zaskoczyć :)



Nie obyło się także bez ostatniej wizyty w szopce bożonarodzeniowej. Julka zaglądała tam codziennie, wszak klasztor z szopką mamy nieomal pod samym nosem. Uwielbia patrzeć na zwierzaki, zanosiła im też jedzonko: marchew, jabłka. A wczoraj koniecznie chciała tam pójść jeszcze raz. Tym razem na ognisko i pieczoną kiełbaskę :)







a dzisiaj już powolne wkraczanie w noworoczną rzeczywistość: w pracy, w domu, ze sobą :)
Jedną z rzeczy, którą zawsze mam już wymyśloną w styczniu ( a potem w kilka tygodni załatwiam szczegóły) to urlop wakacyjny. Jest to powszechnym źródłem żartów wszystkich moich bliskich, którzy nie mogą się nadziwić, że jak to, JUŻ? Ano już. Wiem już co będę robić, jak wypocznę. Wiem co będzie na pewno, choćby nie wiem co. Ale zostawiam też miejsce na niespodzianki i spontaniczność :)
Myślę, ze to będzie bardzo dobry rok :)

2 komentarze:

  1. Kolor hiacyntow poznaje się po kolorze cebulki :) Będzie Ci pasować :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. ooo nie wiedziałam, że po cebulce :) kiedyś wyczytałam, że sprzedaje się hiacynty w kolorowych doniczkach, po to żeby wiedzieć, jaki będzie kolor po rozwinięciu :)

    OdpowiedzUsuń