sobota, 11 czerwca 2016

Truskawki. Pomysł na szybki deser

Najpierw zobaczyłam jogurciki w słoiczkach w Biedronce. Oczywiście nie w żadniej "mojej" Biedronce, ale jedynie w tej po drodze na wieś. Za każdym więc razem kupowałam sobie zapas jogurcików, chociaż niektórzy zorientowani w temacie ( mąż) od razu wiedzieli, że tak naprawdę chodzi o te urocze słoiczki. 
Potem zaczęłam więc obmyślać, co by tu można w nich podawać. Oczywiście najprostsze rozwiązania są najlepsze. Desery! A że sezon owocowy w pełni, do bazy z mascarpone będę po prostu dodawać coraz to inne owoce. Proste, prawda? :)



wykonanie deseru też jest banalnie proste:
mieszam mascarpone z mlekiem i cukrem pudrem; truskawki blenduję na mus. Wlewam go na gęstą warstwę mascarpone. Wierch dekoruję pokruszonymi ciasteczkami i plasterkiem truskawki. Szybciej i łatwiej nie może być :)




Macie jakieś sprawdzone przepisy na truskawki w roli głównej?

poniedziałek, 16 maja 2016

..i wtedy przyszedł maj....

Maj to chyba mój najulubieńszy miesiąc ze wszystkich.

Pogodowo- już nie ma mrozów, ale jest chłodno i rześko z rana. Nie ma jeszcze upałów, ale już w ciągu dnia można poczuć przyjemne działanie słońca, już wieczory zdarzają się na tyle ciepłe, że można siedzieć na zewnątrz i chłonąć wszystko.




Jedzeniowo- im jaśniej i cieplej, tym więcej przebywamy na świeżym powietrzu. Okoliczności nie pozwalają wręcz na długie przesiadywanie w kuchni, jedzenie musi sprostać podstawowym wymaganiom: szybkie, zdrowe, lekkie. Pojawiają się nowalijki, rabarbar, szparagi. Aż chce się jeść, kombinować z kolorami na talerzu, z nieszablonowymi połączeniami, fakturami. 



Wycieczkowo- staram się, aby każdy weekend miał w sobie coś ciekawego, nie tylko kanapa-sklep-kanapa :) takie weekendy zdarzają nam się w listopadzie, czy styczniu i uwielbiam je także. Ale od momentu, kiedy dni stają się dłuższe, pogoda w miarę przewidywalna, weekendy domowe ustępują tym w terenie. Czasami są to wyjazdy zaplanowane już dawno, wyczekiwane. A czasami to kwestia chwili: to co? jedziemy?  I już za chwilę siedzimy w samochodzie i zmierzamy gdzieś, poznać coś nowego.





Widokowo- z mojego siódmego piętra niemal codziennie rozgrywa się spektakl barw. Teraz nieco ograniczony przez remont elewacji i porozstawiane rusztowania, ale udaje mi się czasami złapać piękna chwilę. To widoki nie tylko z balkonu, ale z każdego wyjazdu, wyprawy. 





Kolorowo- nie tylko na talerzu, na niebie, w ubraniach. Ale wszystko to , co dzieje się dookoła, kwitnące kwiaty, drzewa, wszelka roślinność...To oszałamiająca potęga natury powoduje, że czasami aż muszę się zatrzymać, przymknąć oczy i odetchnąć pełną piersią.





Uwielbiam maj. A wy? :) za co?

piątek, 1 kwietnia 2016

Powielkanocnie

Tegoroczne Święta Wielkiej Nocy spędzaliśmy w domu :) Julka mogła wykorzystać swoje plastyczne zdolności do ozdabiania pisanek, powstał nasz tradycyjny żurek. Było spokojnie, rodzinnie, spacerowo. Nawet udało nam się rozpocząć sezon rowerowy :)














czwartek, 24 marca 2016

Szybki obiad


Czasami są takie dni, kiedy czasu jest jak na lekarstwo, ciągle dokądś trzeba gonić, coś załatwić/ zawieźć/przywieźć/ oddać. Nie ma czasu na długie stanie w kuchni, a jednak zjeść coś trzeba. Wtedy dziękuję za mrożonki. Zawsze mam jakieś w lodówce. Wtedy wystarczy 10 minut i powstaje danie. Proste, smaczne, zdrowe,sycące.
Mrożone warzywa z jajkiem i parmezanem. Czy może być łatwiej?



Macie jakies swoje dania na dzień niedoczasu? coś na szybko?

wtorek, 22 marca 2016

Wiosna


Już jest. 
Teraz tylko odliczać te chwile, godziny, dni, kiedy słońce rozgości się na dłużej, pojawi się pierwsza zieleń, dzień stanie jeszcze dłuższy. W domu barwy słońca już się pojawiły. Jest weselej, bardziej optymistycznie. Wiosennie :)








niedziela, 20 marca 2016

Zima 2016

Dzisiaj zaczęła się astronomiczna wiosna. Dopóki więc jeszcze aura nie nadąża za kalendarzem , kilka ujęć tegorocznego wyjazdu na ferie. Odwiedziliśmy rodzinę i w jeden z dni postanowiła zawitać zima. Wykorzystaliśmy ją w pełni. A raczej Julka wykorzystała :) zabawom na śniegu nie było końca. Wszystko to w pięknych okolicach Zurychu.














wtorek, 2 lutego 2016

# 5 weekend


Nie wiem, kiedy ten styczeń tak przeleciał. Zawsze miałam wrażenie, że to najdłuższy miesiąc w roku- bez żadnych  świąt, dodatkowych dni wolnych. Nic, same nudne dni. A jednak z roku na rok  ten miesiąc mija mi bardzo szybko. Patrząc wstecz widzę, że upłynął głównie na spotkaniach rodzinnych, kulinarnych eksperymentach i czytaniu książek. Stan idealny :)





Ten ostatnio styczniowy weekend zaczął się w piątek od odstawienia córki na imprezę urodzinową jej koleżanki z przedszkola. Julka odstawiona została o 16.30, a ja chwilę później popijałam kawę i jadłam pyszne ciastko w towarzystwie siostry :) po dziecko pojechałam po 19.00, ale zaproszona do stołu "dorosłych" zagadałam się ( i ja i gospodarze i inni rodzice), tak więc w domu byłyśmy dużo po 23.00 :) 





Sobota to już tradycyjnie kulinarne eksperymenty. Tym razem ryba pieczona na spaghetti z marchewki i cukinii. 
No i nowe dekoracje kwiatowe w mieszkaniu :) Nigdy nie mam dość kwiatów. 





Weekend to też początek nowej książki ,niesamowicie wciągającej :)




A na koniec dnia: takie niebo niedzielne :



A teraz już luty. Będzie się działo :)
a jak wasz styczeń? jakie macie z nim wspomnienia?



niedziela, 24 stycznia 2016

#4 weekend

Weekend spokojny, rodzinny, kulinarny. Tak mogłabym go podsumować :) Kuchnia działała pełna parą od piątkowego pieczenia migdałowych ciasteczek zaczynając, a kończąc na niedzielnym obiedzie wydanym dla dziadków z okazji ich święta. 
Były nowości: ogórki z bazylią, pieczone buraki  z fetą, miodownik mamy. 
Były cotygodniowe zabawy na śniegu, czytanie książki, było nawet kino i wyjście do pubu z mężem. 








Miłego wieczoru :)

środa, 20 stycznia 2016

Styczniowe kwiaty

Kwiaty nie pojawiają sie u mnie w imię przywoływania wiosny, wręcz przeciwnie. Zima mi się podoba jak na razie, te lekkie mrozy i śnieg. Ale przy okazji zakupów spożywczych zawsze przechodzę koło stoiska z kwiatami i nie potrafię się oprzeć nieraz i do domu wędrują kwiaty. Najczęściej piękne tulipany :) Postawiłam je w kuchni, gdyż tam mnie ostatnio najwięcej :) Kilka elementów dodatkowych i zrobiło się jednak wiosennie. 
Za to w sypialni krokusy. Ciekawa jestem ich kolorów :)






A Wy? zaklinacie wiosnę? czy jednak przyjmujecie codzienność taką, jaka jest? :)


niedziela, 17 stycznia 2016

# 3 weekend

Kolejny bardzo spokojny i bardzo rodzinny weekend. Sobota kulinarna- zupa krem z selera z jabłkiem wg Jadłonomii oraz wieczorna pizza. A wcześniej jak zawsze chwile z książką, jak zawsze prawie- z kryminałem. Popołudniu wybraliśmy się z dziadkami wspierać Wielką Orkiestrę Świątczenje Pomocy- mecz Hokej z Gwiazdami. Dużo śmiechu i zabawy, naprawdę przyjemne popołudnie :)







Niedziela to małe zmiany kolorystyczne w domu, szaleństwo na sankach i ....totalny leń :) po sankach i ciepłym rosołku postanowiłam zrobić coś niecodziennego- kąpiel w środku dnia. I jak zaległam o 16 na kanapie, tak zapadłam w godzinny sen :) coś bardzo rzadkiego dla mnie, bo nie lubię takich drzemek w ciągu dnia.









Sen na tyle mnie rozleniwił, że dopiero zabiorę się za przygotowania do poniedziałku  i za czytanie :) ale bardzo odpoczęłam, kolejny taki leniwy weekend dopiero za kilka tygodni.

Dobrego tygodnia dla wszyskich :)