niedziela, 8 września 2013

Wakacje 2013

Urlop skończył się tydzień temu, ale to wcale nie znaczy, że już całkiem żyjemy pracą :) cały czas wspominamy tegoroczny pobyt nad morzem, oglądamy zdjęcia, rysujemy morze, statki, mewy, układamy pamiątki :) Wyjazd zaliczamy do bardzo udanych, mimo kilku niewielkich wpadek, jakie zaserwowaliśmy sobie wybierając takie, a nie inne wycieczki.

Ale od początku....po ponad 10-godzinnej jeździe i szybkim zakwaterowaniu się w domku pognaliśmy nad morze, żeby dzieciaki wiedziały co je czeka :) odtąd ulubioną zabawą było rzucanie kamyczkami do morza, zabawa w piasku lub skakanie przez fale. Nie straszna nam była temperatura Baltyku w tym czasie- całe 17st C, ani temperatura powietrza ( podobno 21st C). Plażowaliśmy po kilka godzin dziennie, zaopatrzeni w termosy z kawą, herbatą, prowiant dla dzieci i dorosłych :)

Wycieczka, która mozna zaliczyć do wtopy to... Mielno. Tak, wiem- tam się nie jeździ! Ale skusiło nas Oceanarium. Miało być pięknie, dziewczyny nastawiły się na pokaz o wiele większy niż do tej pory widziały jedynie w chorzowskim zoo, ale... eh.. 30zł za wejście do czegoś wielkości garażu, gdzie reklamowane wszędzie "rekiny na żywo" to jeden 40cm przedstawiciel tego gatunku i gdzie każde akwarium wyglądało tak samo, to porażka... na szczęście dzieciaki tak nie  uważały, im się podobało :) poza tym Mielno oferowało wesołe miasteczka, więc było co robić :)))



Wpadka nr 2 to westernowe miasteczko w Zieleniewie, koło Kołobrzegu. Na miejsce trudno dojechać, a jak już dojechaliśmy okazało się, że są...dwa weesternowe miasteczka, konkurujące ze sobą... Żadne jednak nie powalało ofertą, my odwiedziliśmy niby to skopiowane i powiem szczerze, widać było na każdym miejscu takie niedopracowanie, niedociągnięcia. Oczywiście dzieciakii tak zadowolone były, bo jeździły na kucykach, karmiły króliczki i jeździły z tatusiami autkami :)


Za to po wpadce z miasteczkiem pojechaliśmy do Kołobrzegu, a tam już nie było mowy o żadnej wpadce :)
Zwiedziliśmy latarnię, płynęliśmy statkiem, zjedliśmy pyszne lody i trzeba było z żalem wracać :)


Z naszej miejscowości zrobiliśmy sobie spacer plażą do latarni w Gąskach. Jak zaszliśmy na miejsce okazało się, że akurat trwa 2godzinna przerwa techniczna...


Gdzie nocowaliśmy? W Sarbinowie :) idealne miejsce dla rodzin z dziećmi. Nasze domki-rewelacja! Znaleźliśmy też świetną retaurację- Po schodkach, gdzie za niewielkie pieniądze można było rewelacyjnie zjeść. Ja jadłam np grillowaną makrelę, chociaż do tej pory znałam jedynie jej wędzoną wersję. Pyszny jest też łosoś bałtycki :)




Było cudownie i mamy plan wrócić w to miejsce za kilka lat :))

5 komentarzy:

  1. Fajna fotorelacja, miło popatrzeć na te morskie klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyobraź sobie, że ja byłam w Niegoszczu. :) Wycieczkowałam w te same miejsca, na szczęście darowaliśmy sobie oceanarium, choć wesołe miasteczko pociągnęło po kieszeni. I Gąski i Kołobrzeg zaliczyliśmy....
    Taki ten świat mały ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. O, jak miło zobaczyc nowy post... i to taaaki długi:)Cieszę się, że wakacje udane, mam nadzieję, że uzbierałaś nową energię na blogowanie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. wakacje cudownie się udały :) a najlepsze jest to, że jeszcze podczas jednej urlopowej wycieczki przypadkiem zaplanowaliśmy przyszłoroczne urlopowanie :))

    OdpowiedzUsuń
  5. O, a gdzie będzie przyszłoroczne? Uchyl rąbka tajemnicy:) Ja też już planuję i czekam, szybko zleci:)

    OdpowiedzUsuń