niedziela, 4 grudnia 2011

weekendowo


Weekendy mają to do siebie, że bardzo szybko mijają :)
Ten pierwszy weekend grudnia upłunął nam na totalnym lenistwie... my z mężem zmęczeni byliśmy po intensywnym tygodniu i jedynymi aktywnościami weekendowymi był dzisiejszy poranny basen i spacery z córką :)
W pierwszy weekendowy piatek wybrałam się na Listy do M. i ...... wyszłam zachwycona :) Zakochałam się w tym filmie, najbardziej w Maćku Stuhrze i jego filmowym synku. Jeśli macie okazje, wybierzcie się na ten film. Nastroił mnie on bardzo optymistycznie i bardzo świątecznie. A jeśli usłyszycie głosy, że to podróbka filmu "To właśnie miłość"- nie wierzcie im. Film jest całkiem inny :)))

oczywiście nie mogło być tak, że jest weekend, a nie ma słodkości :)
Na stół zawędrowały kolejne muffinki- kokosowe z białą czekoladą. Pyszne !


4 komentarze:

  1. O tak, film jest boski, nie mówiąc o Maćku:))
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam wiele pozytywnych opinii na temat tego filmu. Mam nadzieję, że uda mi się go obejrzeć.
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie film był super , a parę dni temu razem z mężem kupilismy płytę z muzyką z filmu i już teraz słuchając jej czujemy atmosferę nadchodzących świąt . Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  4. I ja miałam okazję zobaczyć Listy do M. Poszłam do kina z mamą. A teraz kombinuję, jak zaciągnąć na seans męża (który z założenia nie chodzi do kina na polskie filmy).

    OdpowiedzUsuń