środa, 25 marca 2015

Jadłonomia i Pascal Brodnicki, czyli kuchenne eksperymentowanie trwa

W tej chwili 'wyjada' się zupa z soczewicy inspirowana przepisem z książki Marty Dymek i chyba również zostanie hitem na długo. Ale zdecydowanym faworytem miesiąca został smalec z fasoli. Idealny, smakuje każdemu, z dodatkiem ogórka kiszonego nie ma sobie równych! Na pewno jeszcze nie raz będę go robiła :)



Inspiracja przepisem Pascala Brodnickiego to konieczność wykorzystania w jakiś sposób banalnego schabu. W 'lidlowskiej' książce "Pascal kontra Okrasa" znalazłam kilka naprawdę fajnych przepisów na to mięso, więc na pewno i tymi wrażeniami się podam. Tym razem był schab zapiekany pod beszamelem z pieczarkami. Schab okazał się być miękki i soczysty, sos kremowy, no a pieczarki- już wg mojego przepisu- boskie!



Miłego popołudnia!

sobota, 21 marca 2015

Żółto-zielona wiosna

No i doczekaliśmy się, nadeszła :) Wiosna. To moja ulubiona pora roku, najbardziej- w wydaniu majowym. Ale i ta wczesna też jest piękna. Kiedy nareszcie dnie są dłuższe, kiedy można odłożyć na wieszak ciężkie płaszcze i kurtki, kiedy rano aż chce się wstawać, kiedy każdy promień słońca cieszy, jakby był tym pierwszym. 
Udało mi się wybrać w piątek na długi wiosenny spacer. Bardzo mi tego brakowało: tak iść przed siebie, bez celu niby, a jednak cel jest zawsze. Tym razem okazało się, że celem było przewietrzenie umysłu ze złych i niepotrzebnych myśli. Wracałam lekkim krokiem z poczuciem całkowitego spełnienia i zgody ze sobą. I od razu zabrałam się też do wprowadzania w swoim otoczeniu takich 'zielonych myśli'. Zrobiłam przegląd tego, co w szufladach i jest, zielono-żółty pokój :) jest wesoło, radośnie, jest optymistycznie i wiosennie, Jest idealnie :)











Zachwycona jestem moim 'cosiem' z Bolesławca. Podstawka idealna na wszystko!





I tak to wygląda,...wystarczy zamienić kilka drobiazgów, coś przynieś z kuchni, coś z sypialni, coś znaleźć całkiem przypadkiem na dnie szafy. Kilka drobnych korekt i całkiem nowe wnętrze. A za chwilę, jak się znudzę, znowu inna barwa wyjdzie na prowadzenie. I tak ciągle i od nowa...:))

środa, 18 marca 2015

Wiosennie

Wiosna w pełnym rozkwicie, a ja utknęłam w domu, chora. Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam tyle wolnego czasu. Nieco ten czas wolny wprawdzie przymusowy, ale najwidoczniej należało nieco zwolnić, organizm się zbuntował no i mam, na co zapracowałam :/
Ale nie ma tego złego... Zaległości gazetowe nadrabiam, sprzątam co nieco w domu, uszykowałam sobie stertę książek do przeczytania, przepisów do wypróbowania, obdzwaniam kogo się da i spokojnie rozmawiam, bez pośpiechu. Robię listy rzeczy do załatwienia "na zaś", porządkuję przestrzeń wokół i myśli w środku. Jest dobrze :) 
Jak zawsze wszelkie ukojenie przynosi biel. W sypialni nieco 'szpitalnie' się więc zrobiło, biała pościel i pudełka z lekami :) dla przełamania monotonii różana poszewka i gerbery w doniczce :)

skarbonka-domek z Pepco. Idealna na drobniaki :)






niedziela, 8 marca 2015

Jadłonomia, czyli smaki inspirowane kuchnią roślinną

Po książkę Marty Dymek poszłam w zeszłym tygodniu, zastanawiając się, czy faktycznie mogę się czymś zaskoczyć. Znałam bloga Jadłonomia, korzystałam z wielu przepisów, ale nie chciałam wpaść w pułapkę, że książka to tylko przedruk najpopularniejszych przepisów blogowych. Na szczęście tak nie jest :) mam ochotę wykonać wszystkie przepisy, ale na razie ograniczyłam się do tych, których wykonanie wymaga tylko zakupów na targu. Na inne, sezonowe dania, z chęcią poczekam. 

A weekend upłynął pod znakiem dwóch smaków:



* kremu z buraczków z mleczkiem kokosowym- już wiem, że następnym razem muszę zredukować ilość świeżego imbiru albo chili. Zupa była za ostra dla J. 



* pasztetu z soczewicy- tu musiałam zrezygnować z żurawiny, bo oprócz mnie nikt jej nie lubi. No i dodałabym więcej majeranku i może czosnku. Ale smak jest rewelacyjny i myślę, że pasztet ten będzie bohaterem moich śniadań w pracy przez następne kilka dni. 


za tydzień kolejne przepisy do wypróbowania :) oby z podobnym-czyli bardzo dobrym- efektem końcowym :) 

czwartek, 5 marca 2015

Zielono

Wystarczyło kilka spontanicznych zakupów na przestrzeni kilku tygodni, potem zebranie wszystkiego razem i nagle okazało się, że kuchnia przybrała wiosenny zielony kolor :)
Całkiem przypadkiem, bo zielony to nie jest mój ulubiony kolor. Ale z dodatkiem bieli wszystko wygląda inaczej. Zaczęło się od styczniowej wizyty w Ikea. Pojechałam po len i owszem, kupiłam go. Ale do niego materiał w piękne motywy ziół. Do tego doszła zakupiona w empiku latarenka, piękne tulipany, zioła na parapecie i w jednej chwili wchodząc do kuchni czuję gdzieś tam w powietrzu nieśmiały zapach wiosny. 
Jako słodkości występują moje ulubione maślane muffinki z domowym dżemem brzoskwiniowym :)
















niedziela, 1 marca 2015

Spontaniczne decyzje

No więc spontaniczne decyzje czasami są najlepsze. Owszem, wyjazd ten był planowany chyba od grudnia, ale jakoś tak nie było czasu, albo były choroby, albo jakieś kataklizmy pogodowe, albo zwyczajne lenistwo. A tym razem wystarczyła krótka wymiana zdań: " nawiedzimy was, co? "- "jasne, wpadajcie". I tak oto, zostawiwszy męża samego w niedzielne przedpołudnie, ruszyłam z Julką na wycieczkę do miasta Bolka i Lolka, zamku, pięknego rynku no i daaaawno przez nią niewidzianą 'ciocią" Nataliją :) Ponownie nie planowałam nic- całkowicie oddałam się w ręce gospodarzy popołudnia i to był cudowny czas. Dzieciaki, po chwilowym, czytaj: kilkuminutowym onieśmieleniu złapały ze sobą świetny kontakt, więc miałyśmy sporo czasu na rozmowy o tematach mniej i bardziej poważnych. Był czterogodzinny spacer przez rynek, zamek, do figurki Reksia i Bolka i Loka, była przepyszna pizza prosto z pieca, były lody miętowe i kawa z pianką, były dyskusje przy herbacie i czułe pożegnanie "do następnego razu". Ale następny raz to już u nas :) 









to tylko kawałeczek Bielska. Następnym razem zawitamy tam na dłużej i w inne, mniej turystyczne miejsca :)