niedziela, 2 grudnia 2012

Kraków

Było cudownie :) Na samym początku przeżyłyśmy mały szok, bo nasza ostatnia wizyta w Krakowie była... daaawno temu, tak dano, że nie było w planach nawet Galerii Krakowskiej ;) A nagle okazało się, że musimy przejść obok mnóstwa sklepów, wystaw, żeby wydostać się na plac, z którego bez kłopotu mogłyśmy trafić na rynek. Jednak po drodze najpierw ulubione obwarzanki :)) Na rynku rozstawiły się już stragany bożonarodzeniowe z mnóstwem kolorowych przedmiotów. Na dłużej zatrzymywałyśmy się przy porcelanie bolesławickiej oraz przy wszelkich wyrobach "jedzeniowyc" ( miód, wędliny ).
Wszędzie dookoła unosił się zapach palonego drewna, grzańca, kiełbasek czy oscypków z grilla; w tle przyśpiewywał chór; świeciły się lampki. Do idealnej całości brakowało tylko drobinek padającego śniegu. Zmarznięte spacerem wkroczyłyśmy do krakowskiej Hawełki na pyszną kawę i szarlotkę z lodami w sosie waniliowym z amaretto. Prawie rozpłynęłyśmy się z rozkoszy :)

Była wizyta w Kościele Mariackim, odsłuchanie hejnału, spacer po Sukiennicach...było dużo rozmów, śmiechu, tęsknoty za mężami i dziećmi. A nade wszystko był cudownie spędzony czas. I za tą sobotę dziękuję Tobie, Natalijo :))))


2 komentarze:

  1. Dziękuję za fotorelację z wypadu -teraz dopiero czuję ,że muszę się tam wybrać:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Gosiu, wybierz się koniecznie! Jest naprawdę pięknie :)

    OdpowiedzUsuń