środa, 13 października 2010

....


Bardzo wzruszający post pojawił się na blogu Asi Green Canoe... jak wiele kobiet utraciło swoje dziecko, dowiedziałam się leząc na sali tzw. septyka w szpitalu. Lezałam tam dwa razy, raz po utracie pierwszej ciązy... cala w bólu słuchałam prze ktg bicia serduszek, które robiono innym dziewczynom i myślałam: dlaczego ja tego nie moge słuchać? dlaczego ja lezę w tym miejscu, gdzie inne cieszą się zdrowiem swoich przyszłych maluszków? dlaczego nikt nie przyszedł i nie wytłumaczyl, co się ze mną stało? okropne to były dni i te następujące po nich....
Teraz mamy naszą mała pociechę, która zajmuje większośc moich myśli. Ale gdzieś tam tli się jeszcze wspomnienie tego, że Aniołek już by miał półtora roku...
wazny ten dzień jest ... i smutny zarazem. Dziękuję za tego posta Asiu :)

5 komentarzy:

  1. ja też nie mogłam pozbierać się z bulu i zawsze będę pamiętać i wierzyć że czeka na mnie w niebie,przytulam synka i myślę o tamtym....Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem może lepiej nie myśleć dlaczego, czasem lepiej na takie wspomnienia zbudować tamę, czasem jednak ta tama przecieka i trudno wtedy zapomnieć bo boli. Trzymaj się tam. Większość z nas ma swoje małe, wielkie traumy i ja też mimo, iż staram się z całych sił gonić za szczęściem i o nich nie myśleć. Czasem na pewne sprawy nie mamy wpływu. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń