piątek, 27 maja 2011

z cyklu: obiad w 30 min.

Co podać na obiad, kiedy czasu niewiele, za oknem ciepło, a w lodówce straszy pustka?? :)
Coś szybkiego -to na pewno, żeby i czasu nie tracić i nie zagrzać zbytnio w kuchni, a do tego żeby było smacznie i zdrowo i w ogóle super :)
Z reguły takie dania-śmietniczki są najlepsze, nigdy nie udaje mi się drugi raz uzyskać tego samego smaku ;-) co podałam?


Szybki ryż

1 filet z kurczaka
1 marchewka
kawałek pora, cukini
2 woreczki ryżu
4 plasterki boczku

Najpierw na patelni podsmażyłam boczek, dodałam pokrojonego w kostkę kurczaka. Jak się delikatnie przyrumienił, wrzuciłam warzywa. Podsmażyłam całość 7-8 min, dodałam ugotowany ryż, wymieszałam, doprawiłam do smaku. I voila !


wtorek, 17 maja 2011

jak oswoić poniedziałek?

Poniedziałek, chyba najmniej lubiany dzień tygodnia... dla mnie osobiście najgorszy jest czwartek, jeszcze nie weekend, a już już prawie koniec tygodnia.
Ale poniedziałek też nie należy do ulubionych ;) jednak aby stał się on troszkę przyjemniejszy, mam kilka swoich patentów na to, aby stał się dniem fajnym, "oswojonym". Na czym owo oswajanie polega? hm... na dogadzaniu sobie :)

Zaczynam od rana, bo wiadomo,że wstać po weekendzie jest najtrudniej. Dlatego oprócz pożywnego śniadanka, serwuję sobie cappuccino :)



Potem, w drodze do pracy, jak każdy mól książkowy, mam coś do czytania. Teraz to "Moje życie we Francji" Julii Child. Jestem gdzieś na 60 stronie, ale już mogę powiedzieć, że książka będzie należała do tych czytanych z największą przyjemnością.



Potem jest praca, a tam nie należy się ociągać. Za to po pracy można wpaść do sąsiedniej kwiaciarni i kupić ukochane konwalie :) rozsiewają zapach w całym domku :)


Czas na dogadzanie ciału- 30 min joggingu daje świetnego kopa na resztę wieczoru. A co tam się jeszcze kryje? Coś dla podnibienia.
Tym razem makaron ze szpinakiem duszonym na maśle i czosnku z dodatkiem lazurowego sera pleśniowego.

A w międzyczasie najlepszy relaks- dużo zabawy i śmiechu z córką :)

niedziela, 8 maja 2011

niedziela pełna majowych zapachów

Niedziela upływa bardzo leniwie :) po porannym deszczu już nie ma śladu, teraz świeci słońce i wieje trochę chłodny wiatr. W całym domu mieszają się dwa zapachy- bzu i ciasta z rabarbarem :) Dla mnie zapach kwitnących drzew- kasztanowców, lipy czy właśnie bzu, to jednoznaczny znak, mówiący: ja, wiosna, już jestem z wami :) I pomyśleć , że kilka dni temu padał śnieg :))