poniedziałek, 24 stycznia 2011

witaminki witaminki ....


Bo to jest tak.... rzeżuchę uwielbiam odkąd pamiętam :) dla mnie jest to jeden ze smaków dzieciństwa. Jak dziś pamiętam, że jak ruszaliśmy w podróż do babci i w ogóle całej rodziny, mama zawsze szykowała na drogę bułki z czymś pysznym w środku. A że do babci jechałyśmy zawsze latem, że droga była daleka ( Śląsk- Wielkopolska, lata 80-te i 90-te ),że mieliśmy własny przyblokowy ogródeczek, to bułkom towarzyszyły różne smaki. A to świeży pomidor jako przegryzka, a to chrupiące rzodkiewki, a to garść czereśni. Ale najlepsza była bułka z masłem i mnóóóstwem rzeżuchy w środku :))) uwielbiam dokładać rzeżuchę do wszystkiego, do kanapek, sałatek, zup, ziemniaczanego puree :) postaram się tą miłością zarazić córkę :)




4 komentarze:

  1. Twoja kanapka to samo zdrowie. Też uwielbiam rzeżuchę. Moja znika bardzo szybko.Dodatkowo wysiewam kiełki i już rukolę. Pycha
    pozdrawiam
    Kaśka

    OdpowiedzUsuń
  2. też uwielbiam rzeżuchę :)
    sama planuje w najbliższym czasie wysiać :D

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja nie lubię rzeżuchy :) Rodzinka podskubuje, ale dla mnie jest głównie elementem dekoracyjnym na wielkanocnym stole.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja rzeżuchę hoduję dla męża lub dla ozdoby. Dla mnie jest za ostra. Za to kiełki fasolki mung albo lucerny uwielbiam i mogę jeść bez ograniczeń!

    Pozdrawiam, Jagodzianka.

    OdpowiedzUsuń