niedziela, 29 listopada 2015

Listopadowe czytanie

Listopadowe czytanie to po pierwsze przede wszystkim moje ukochane kryminały,a po drugie- głównie kobiece pióro :) 

Zaczynamy od polskiego podwórka: Katarzyna Puzyńska i "Motylek". To książka, której cała akcja skupiona jest wokół jednego głownego wątku: kto zabił zakonnicę w małej wsi? komu ona zawiniła? czy był to przypadek czy celowe działanie? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań próbuje udzielić kilkuosobowy zespól policjantów w małej wsi Lipowo. Z czasem do pomocy zostaje przydzielona "baba ze stolicy" , jakby na przekór męskiej dominacji wiejskiego posterunku. Książka napisana jest dość sprawnie, dzięki wątkowi głównemu nie gubimy się w akcji, każdy z bohaterów wyposażony został w cały zestaw wad i zalet, nikt nie jest szablonową postacią jednoznacznie pozytywną bądź negatywną. Zaskoczenie również dość zaskakujące i nieoczekiwane. 


Aleksandra Marinina i jej seria z Anastazją Kamieńską to klasa sama w sobie. Uwielbiam klimat wiecznie mokrej, brudnej, zaśnieżonej Moskwy; małych mieszkań, w których mieszka się po 2-3 rodziny; układów i układzików, znajomości i wszechobecnej mafii :) a mimo to w tym całym systemie jest miejsce dla prawdziwych i inteligentnych speców milicyjnych :) "Stylista" jest jedna z lepszych powieści Marininy, polecam :)



Kontynuacja bestsellerowego Millenium, czwarta część napisana przez Davida Lagercrantza traktuje o ogólnoświatowym kontrolowaniu informacyjnym wszystkich przez wszystkich. Nie jest tak błyskotliwa, jak oryginał Larssona, bohetrowie tacy jacys ugrzecznieni, wyjątkowo "grzeczne" wątki. Da się przeczytać, ale bez szału :)



środa, 11 listopada 2015

Listopadowa tradycja

Całkiem nieświadomie robi nam się z siostrą mała tradycja: listopadowy spacer po parku zamkowym w Pszczynie. Rok temu siostra z dzidzisiem w brzuchu, w tym roku już wędrowałyśmy z wózkiem. Pogoda podobna, w sumie- jak to w listopadzie :) Tym razem jednak w połowie spaceru złapała nas mżawka, która z czasem przerodziła się w deszcz. Czy komuś to przeszkadzało? nie :) dziewczyny zadowolone, zjadły później cały talerz zupy i drugiego dania. My z siostrą z ulgą zasiadłyśmy w cieple restauracji i delektowałyśmy się kawą i tak sobie mówiłyśmy, że popołudnie teoretycznie nadawało się do siedzenia w domu i leniuchowania. A my co? A my po dwugodzinnym spacerze naładowałyśmy akumulatorki na całego :)
Kilka ujęć moich ulubionych miejsc :
















sobota, 7 listopada 2015

Jesienne kulinaria

Jakoś niezauważenie jest już prawie połowa listopada, a ja dalej głową jestem w początku jesieni :) Kiedy to drzewa dopiero zaczynały zmieniać kolory, a dzień i jasność trwała przynajmniej do 18.00. Z tego też czasu pochodzą dzisiejsze zdjęcia, jeszcze kolorowe, smakowite. Skoro bowiem jesień, nie mogło zabraknąć muffinek ze śliwkami, jaglanki z warzywami, zypy krem z dynii czy rodzinnych sniadań i kolacji ( to szczególnie upodobała sobie J. domaga się takich śniadań co niedzielę ) :)
Znalazł się też czas na zrobienie nalewki miętowo-miodowej, idealna będzie w okresie światecznym :)










Ale nie samym jedzeniem człowiek żyje...więc następnym razem nasze jesienne wycieczki :)