środa, 29 czerwca 2011

lato

lato się zaczęło kilka dni temu... teraz tylko czekać do urlopu- dwa tygodnie nam zostały, a potem wyjazd w góry:)
W domu pojawiły się biale kwiatuszki uzbierane z córka na łące :)


Koniec czerwca to koniec moich ulubionych owoców- truskawek i czereśni. Truskawki mam już częściowo zamrożone, zostaną wyciągnięte w jakiś szary listopadowy dzień i przypomną o lecie :)
Czereśniami z kolei zajadam się ile mogę, szczególnie lubię te dojrzałe, czarne, prawie pękające od nadmiaru soku , słodkie i pyszne :)


ostatnio mam jakąś manię i z dostępnych owoców robię koktajle. Powyżej truskawkowy, a poniżej bananowo-nektarynkowy :) pyszny wyszedł :)

smacznego dobranoc !

wtorek, 14 czerwca 2011

z cyklu: obiad w 30 min. Makaron ze szpinakiem i suszonymi pomidorami

I znowu przepis z Kwestii Smaku. Genialny w swojej prostocie. Przygotowanie trwa dokładnie tyle, ile ugotowanie makaronu. Przepis TU .

* z braku czasu zamiast grilować cukinie podsmażyłam ją na oleju ze słoika z suszonymi pomidorami :)

niedziela, 12 czerwca 2011

co dziś na obiad? szparagi !!

Dzisiejszy obiad był inspirowany przepisem z Kwestii Smaku. Wyszło wspaniale! córka nawet się zajadała nieznanym dotąd smakiem szparagów. Danie w zasadzie "robi się samo", a wygląda i smakuje rewelacyjnie.

czwartek, 9 czerwca 2011

na wsi

ubiegły weekend spędziliśmy na wsi. Po rocznej przerwie wróciliśmy tam z córką ciekawi, jak zareaguje na taką przestrzeń i wszystkie atrakcje :) okazało się, że i ona pokochała wieś. Było chlapanie w misce z zimną wodą, zabawy w piaskownicy, wędrówki po całym placu w odkrywaniu coraz to nowszych miejsc, przedmiotów czy roślin. Zobaczyła z bliska kury, kotki i jednodniowego cielaczka. Podziwiała z bliska bociana i z daleko stado gęsi. Usłyszała ryk krowy i wcale się nie wystraszyła ;-) nie zobaczyła jednak żadnej świnki, bo w tej liczącej 6 domów wiosce nikt już ich nie hoduje :( musimy jechać do zoo, żeby podziwiać niektóre domowe zwierzęta.
podkradała kiełbaski uszykowane do pieczenia na grilu, a na koniec zasnęła zmęczona atrakcjami.
Ja z kolei zapijałam się herbatą ze świeżej mięty, którą uwielbiam. Babcie nauczyły mnie ją pić na co dzień, a nie tylko na bolący brzuch ;-)
Dobrze, że za kilka tygodni znowu tam zawitamy :)
było pięknie, do domu przywiozłam wielki bukiet piwonii. Pachną nieziemsko.....