sobota, 30 lipca 2011

ten pierwszy raz

Druga połowa lipca zaplanowana była na urlop. Rozpoczęliśmy go dwudniowym wyjazdem na wieś :) potem ruszyliśmy do Zakopanego na kilka dni, a na tydzień mieliśmy zamieszkać w domku na pograniczu Pienin i Gorców. Ale niestety aura nam nie dopisała i TEN PIERWSZY RAZ musieliśmy skrócić urlop :(( na 7 dni, tylko jeden był bezdeszczowy- nawet ze słońcem. Dzień ten wykorzystaliśmy na spacer po Dolinie Chochołowskiej. W każdy inny dzień padało jeśli nie od rana, to od południa. W deszczu obeszliśmy Gubałówkę, w deszczu zwiedzaliśmy Szczawnicę, w towarzystwie mżawki jedliśmy śniadania, po deszczu brykała nasza córka, której nie dało się utrzymać w domku. Niestety nie mieliśmy już sił na dalsze urlopowanie się w deszczu i wróciliśmy 3 dni wcześniej. Za rok wracamy do tradycyjnych urlopów w sierpniu :)

Dolina Chochołowska







fragment naszego pokoju w Zakopanem

Szczawnica- widok na spływ Dunajcem



widok z naszego domku-Tatry



środa, 13 lipca 2011

na wsi

Kilka migawek z weekendowego wypadu na wieś :)
W sobotę po mojej pracy spakowalismy się w 10 minuto i o 14.30 byliśmy juz na wsi. Sobota piękna, słoneczna i bezchmurna. Niedziela za to przywitała nas czarnymi chmurami i burzą, a potem także ulewą. Na szczęście ok. 10 już było po wszystkim i dzień powoli się ocieplał i nagrzewał słońcem :) na wsi standardowo nie zabrakło pluskania się w baseniku naszej córki, biegania za piłką, odpowiadania na milion pytań "cio to??" :)) był grill, leniuchowanie w leżaku z książką. Idealnie :)