niedziela, 7 października 2012

czytam sobie

Dzisiaj pogoda iście jesienna- zimno, pada deszcz, nic tylko się schować z pyszną kawą pod ciepły koc :) I ja tak własnie robię :D Kilka ksiązek mam w tej chwili do przeczytania, ale jakoś tak w momentach odpoczynku sięgam ostatnio po dwie z nich. Pierwsza, to książka pewnej przemiłej blogowiczki, którą mam od kilku tygodni i powracam co chwilę do różnych notatek. Bardzo podobają mi się zdjęcia zawarte w tej książce, mam już swoje ulubione :)




Drugą książką jest kolejna część Jeżycjady- McDusia. Powiem szczerze,że ja już dawno wyrosłam z tych książek. Kiedyś nie było tygodnia czy miesiąca, żebym nie wracała do któregoś z tomu. Przed świętami Bożego Narodzenia zawsze czytałam "Noelkę", latem wracałam do "Nutrii i Nerwusa" lub "Idy sierpniowej", wiosnę zaczynałam z "Pulpecją", a o każdej porze roku czytałam ukochaną "Szóstą klepkę". I były to zawsze miłe powroty. Od któregoś tomu powroty są mniej miłe, głównie ze względu na zmianę "kalibru" targetu :) Teraz bohaterami książki są 9-latkowie, którzy się zakochują miłością dozgonną względnie 14-15latkowie, którzy nie grzeszą dojrzałością. Owszem, gdzieś tam w tle przenika Babi, Ignacy, Gabrysia czy Ida, ale to już nie to :/ Trochę szkoda, bo ja naprawdę Borejków uwielbiam :) Mam cała kolekcję książek, a jako deser- "Poznań Borejków", czyli przewodnik po miejscach z książki :D Pozostaje tylko udać się do siostry na dłuższy pobyt ( ona w Poznaniu od kilku lat), i powoli niespiesznie błąkać się po Jeżycach :)




:) pozdrawiam jesiennie i częstuję szarlotką pyszną, bo sporo zostało, a ja nie mogę jej niestety jeść ( dietka...).