Posty

Wyświetlam posty z etykietą zabawa

#4 weekend

Obraz
Weekend spokojny, rodzinny, kulinarny. Tak mogłabym go podsumować :) Kuchnia działała pełna parą od piątkowego pieczenia migdałowych ciasteczek zaczynając, a kończąc na niedzielnym obiedzie wydanym dla dziadków z okazji ich święta.  Były nowości: ogórki z bazylią, pieczone buraki  z fetą, miodownik mamy.  Były cotygodniowe zabawy na śniegu, czytanie książki, było nawet kino i wyjście do pubu z mężem.  Miłego wieczoru :)

# 3 weekend

Obraz
Kolejny bardzo spokojny i bardzo rodzinny weekend. Sobota kulinarna- zupa krem z selera z jabłkiem wg Jadłonomii oraz wieczorna pizza. A wcześniej jak zawsze chwile z książką, jak zawsze prawie- z kryminałem. Popołudniu wybraliśmy się z dziadkami wspierać Wielką Orkiestrę Świątczenje Pomocy- mecz Hokej z Gwiazdami. Dużo śmiechu i zabawy, naprawdę przyjemne popołudnie :) Niedziela to małe zmiany kolorystyczne w domu, szaleństwo na sankach i ....totalny leń :) po sankach i ciepłym rosołku postanowiłam zrobić coś niecodziennego- kąpiel w środku dnia. I jak zaległam o 16 na kanapie, tak zapadłam w godzinny sen :) coś bardzo rzadkiego dla mnie, bo nie lubię takich drzemek w ciągu dnia. Sen na tyle mnie rozleniwił, że dopiero zabiorę się za przygotowania do poniedziałku  i za czytanie :) ale bardzo odpoczęłam, kolejny taki leniwy weekend dopiero za kilka tygodni. Dobrego tygodnia dla wszyskich :)

Śląskie z dzieckiem: Góra Żar

Obraz
W długi czerwcowy weekend wybraliśmy się na Górę Żar. Tak naprawdę myślałam, że to będzie szybka wycieczka, pamiętałam bowiem, że w zasadzie za wiele atrakcji tam nie ma. A jednak bardzo pozytywnie się zaskoczyłam :)) i nie tylko ja.  Julce bardzo podobał sie wjazd kolejką i możliwość podziwiania krajobrazów za oknem :)  A na samej górze nie mogła się nadziwić, ile dookoła i gór i wody. Przejrzystość powietrza była dość dobra, można było więc z jednej strony podziwiać daleką panoramę Śląska, a z drugiej- Beskid Śląski i Żywiecki. Ulokowaliśmy się na kocu na polance i rozpoczęliśmy piknik. Oczywiście lenistwo za długo nie trwało, bo córka z mężem to niespokojne i duchy i za kilka minut musieli koniecznie sprawdzić " co tam jest?". A tam był tor saneczkowy, na którym spędzili dobrze ponad pół godziny :) Po pikniku, opalaniu się i odpoczynku zjechaliśmy z góry. W pakiecie z biletem na kolejkę wykupiliśmy od razu wstęp na różne atrakcje: tor pontonowy ...

Tygodniowe migawki

Obraz
Kwiecień minął. Kiedy? Jak to strasznie ten czas ucieka ostatnio, naprawdę mam wrażenie nieraz, jakby mi ktoś podbieral codziennie z doby 2-3 godziny. Niby nic się nie dzieje, a jednak: tu  lekarz, tu sklep, tu siostra, tu apteka, tu zakupy jedne, tu plac zabaw i spacery...i mija dzień za dniem i wieczór za wieczorem. Pracy za dużo, odpoczynku jakoś mało. I to czuć...Na szczęście już jutro będziemy w drodze na wieś :) Nic to, że ma padać i zimno i w ogóle! nie dam się ! będę czytać, odpoczywać, spacerować. Na deszczowe chwile jest zapas czasopism, gier planszowych, książek.  A tymczasem małe podsumowanie kilku ostatnich dni: miały być góry. Ale po analizie pogody poprzez wyglądnięcie przez okno plany zostały zmodyfikowane: jezioro. Prawie cztery godziny :) My z mężem gadaliśmy sobie przy kawce, a dzieć w tym czasie szalał ile się da. Pełen relaks:) Po powrocie- idealnie się w czasie zgraliśmy-oberwanie chmury. No więc co? czas na obiad. Nietypowy jak na niedzielę...

Poweekendowo

Obraz
Zasypało nas dzisiaj. Jeszcze późno w nocy nic nie zapowiadało tego, że rano wszędzie będzie tak biało :) w dodatku sypało, zawiewało aż do 11.00, także nasze cotygodniowe wyjście na basen opóźniło się, bo czekaliśmy na przerwę w zamieci. A popołudnie już słoneczne było, udało się wyjść na sanki, Julka miała frajdę wchodząc z sankami na okoliczne górki, a potem znajdując swoje własne miejsca do zjeżdżania. Zmarzły nam stopy, ręce i nosy. Dobrze, że w domu czekało już na nas wyrośnięte ciasto na pizzę, to chwila moment i można było zajadać smakowite kawałeczki i popijać je pomarańczowo-rozmarynową herbatką :) Z tą pizzą to taka historia, że...szykowałam się do jej robienia od lat. Kiedyś zrobiłam, ale wyszła taka sobie no i odpuściłam. Ale że ostatnio mam dobra kulinarną passę, to spróbowałam i tego. I wyszło super. Na tyle dobrze, że drugi weekend z rzędu kuchnia staje się domową pizzerią wydająca pizzę w różnych smakach. Dzisiaj: trzy sery, szpinak z jajkiem, z pieczarkami i mięs...

Co za tydzień...

Obraz
Miniony tydzień był naprawdę ciężki...Prywatnie- bo musieliśmy, musimy podjąć z mężem kilka ważnych decyzji, które bardzo zmienią nasze życie. Analizujemy wszystkie za i przeciw, pytamy o porady, szukamy rozwiązań, inspiracji, ale i tak pozostanie nam podjęcie i wytrwanie w decyzji. Poza tym w środku tygodnia Julka przyniosła z przedszkola wirusa żołądkowego, więc biedne dziecko dwa dni nic nie jadło i nie piło, zawsze rozbrykana- teraz była bardzo spokojna, śpiąca i tuląca się. Doszło do tego przeziębienie, więc od kilku dni sypiam ledwie kilka godzin na dobę czuwając przy niej...A żeby było tego mało- piątek, zawodowo, to chyba jeden z najbardziej stresujących dni w mojej dotychczasowej pracy. Na co dzień polega ona na podejmowaniu mniej lub większej ilości różnorakich decyzji, ale tym razem decyzje te dotyczyły konkretnej osoby. Było ciężko... Ale przecież nie było tylko tak szaro-buro i smutno! W miniony weekend siostra obchodziła kolejne urodziny, więc nie odbyło się bez spo...

Smaki i kolory wczesnego lata

Obraz
Czerwony kolor zazwyczaj kojarzy się z okresem okołoświątcznym, bożonarodzeniowym. A dla mnie w tym roku to kolor lata, tego owocowego lata. Jadę na targ, przebieram, oglądam, wącham, a potem zwożę do domu kilogramy truskawek, malin, arbuzy czy ukochane czereśnie. Wszystkie te owoce kocham miłościa namiętną i czerwiec i początek lipca bez nich- dla mnie po prostu nie istnieją :) Z truskawek powstał dżem, dodałam wanilii i soku z cytryny do niego. Wyszedł lekko słodki, ale bardzo smaczny :) Maliny zostały wykorzystane po raz ktoryś do upieczenia pysznych babeczek z białą czekoladą. Czereśnie zostały zjedzone podczas mini pikniku w Pszczynie. A po pikniku-spacer po parku i pyszne lody na rynku :) A w sypialni z kolei calkiem inne nastroje- na upały, na feerię baw za oknem, na uspokojenie- jak zawsze najlepsza jest biel: w tkaninach, dodatkach. Bardzo przyjemny weekend to był, może nieco zapracowany ( dżemy...!), ale chwila odpoczynku wś...