Posty

Wyświetlam posty z etykietą wakacje

Róż i już :)

Obraz
Rok temu niemal o tej samej porze panował u nas róż :) i teraz ponownie, w postaci dodatków, ale i letnich potraw. Zdjęcia pochodzą bowiem z sierpnia jeszcze, kiedy za oknem panowały upały, skwar, a tempereatura w dzień nie spadała poniżej 35stC. Nie było szans na działanie w kuchni, więc jedynym możliwym wyjściem było jedzenie czegoś chłodnego :) a za chwilę wrócę do bardziej jesiennych klimatów :)

Pourlopowe migawki

Obraz
Urlop minął jak zawsze, czyli...za szybko. Zdecydowanie! Tegoroczne wakacje spędzialiśmy na wsi odwiedzając wszystkie te miejsca, które znajdowały się na naszej liście pt "...następnym razem" :) zawsze pilniej nam było zajechać na wieś i tam spędzić jak najwięcej wolnego czasu, niż wybywać gdzieś. W czasie urlopu miało być dokładnie odwrotnie - zamierzaliśmy dotrzeć przynajmniej do części miejsc z naszej listy, odwiedzić najbliższą okolicę. Nawet nam się udało :) Na początek odpust w Świętej Annie ( Julka zachciała portfelik...) : A potem wycieczka do położonego kilka kilometrów dalej Mstowa. Nad Wartą znajduje się piękny kamienny deptak, prowadzący do Skał Miłości oraz dalej nad mały staw i plac zabaw: Na zamku w Ogrodzieńcu spędziliśmy cały dzień. Atrakcją był nie tylko sam zamek, ale i wszelkie przyjemności dla dzieciaków usytuowane tuż obok zamku: park doświadczeń fizycznych, park linowy, park miniatur zamków Jury, pałac strachów, plac...

Codzienności...

Obraz
Taki zwariowany czas teraz mam. Dziecko tradycyjnie wywiezione na wieś, z dziadkami. Tradycyjnie mam na ten okres milion planów związanych z mieszkaniem, wyjazdami, ogarnianiem siebie. Tradycyjnie nic z tego nie wychodzi :) Ponieważ w weekendy nas w domu nie ma, trzeba jakos w tygodniu wszystkie zaległe rzeczy nadrobić. Sprzątanie, pranie, prasowanie, do tego planowanie posiłków, czasu wolnego... Efekt jest mizerny i niezadowalający. W domu wszędzie zalega kurz, pranie prosi się o prasowanie ( w taką pogodę?! ), podłogi trzeba by umyć, książki przejrzeć i wynieść część ( dużą część...), okna umyć, szafy uporządkować...:) wymieniać dalej? :)) co mi się udało zrobić? dziesięc słoików dżemu truskawkowego. I zmienić zasłony w kuchni i u dziecia. I przeczytałam pięć książek, odwiedzałam basen tak często jak się da, pojechałam do N.. do Bielska ( uwielbiam...), nie robiłam obiadów, wylegiwałam się na leżaku na balkonie popijając zimne piwko ( desperados z limonką... mój faworyt ostatnio...

Zapach lata

Obraz
Od dawien dawna wakacje spędzałyśmy u babć na wsi. Babć :) mieszkały wioska w wioskę, u jednej spałyśmy i jadłyśmy śniadanie i obiad, a ok. 13 wędrowałyśmy do drugiej babci, gdzie zostawałyśmy do wieczora. Musiało odbyć się zwoływanie krów z pastwiska, dojenie ich i komisyjne picie ciepłego mleka.Wtedy dopiero można było ruszyć w drogę powrotną do babci. Nikt tam nie patrzał, że ciemnawo się robi, że trójka dzieciaków wraca przez wieś całkiem sama. Nic z tych rzeczy :) raczej byłyśmy atrakcją na zasadzie: o patrzcie, Ślązaczki przyjechały :)) Z wakacjami kojarzą mi się różne zapachy, ale takie naj naj....to zapach rozgrzanego zboża: słodki, lekko zakurzony, taki słomiany. Zboża pełnego maków  i chabrów, gdzieniegdzie z rumiankiem. Szumiącego, mieniącego się kolorami... drugi zapach, to już czas powrotu wieczornego do babci K. Szorowanie nas, przebieranie w czystą piżamę, pacierz, otwarte okno i zapach maciejki. Cudowny, słodki, oszałamiający...Nie znam chyba piękniejszego...

Bieszczady 2014- wnętrza

Obraz
Zazwyczaj jest to tak,że już pod koniec roku wiem, gdzie przyjdzie nam spędzać urlop. Zajmuję się wtedy tym, co najbardziej lubię: szukaniem miejsca do spania, oswajaniem się z nowym miejscem, czytaniem ciekawostek, różnych przewodników, forów, pytam znajomych czy byli, widzieli coś ciekawego. Uwielbiam wyszukiwac coś, czego nie ma na żadnej liście must have. Dlatego kiedy w zeszłym roku padło hasło: Bieszczady, wiedziałam że będa to niezapomnianie chwile. Szukanie kwatery miało być łatwe: pokój z łazienką i ze śniadaniami , koniecznie w Wetlinie. I co? No, wybór bardzo ograniczony...ale cóż, udało mi się znaleźć miejsce do którego na pewno jeszcze nie raz i nie dwa powrócimy :) Pierwsze, co nas zaskoczyło po przyjeździe, to ....gospodarz :) akurat był sam w domu, wszyscy pozostali mieszkańcy byli gdzieś. A jako, że przyjechaliśmy późnym sobotnim popołudniem, to po rozpakowaniu się i pobieżnym obejrzeniu naszego lokum wyszliśmy na zewnątrz pogawędzić z gospodarzem. No i się rozgadalim...

Koniec lata na wsi

Obraz
Od dzisiaj mamy już jesień, pora roku idealnie zgrała się z pogodą za oknem. Chociaż akurat wydania jesieni w postaci deszczów, chłodu i zimna nie lubię :) ale kto lubi? Udało nam się jednak spędzić kilka ciepłych weekedowych dni na wsi, trochę jeszcze w sierpniu, a trochę już we wrześniu. Nie da się jednak ukryć, że na wsi o wiele szybciej widać nową porę roku. Tak to wyglądało  u nas : a to zdjęcie wykonała Julka :)