Świt
Podczas ostatniego naszego pobytu na wsi dopisywała wspaniała pogoda ( kiedy to było....patrząc na to, co za oknem ). Dni były upalne, noce ciepłe, a rankiem aż się miało energię i chęć do wstawania. Zawsze tak na mnie działa duża ilość słońca po okresie niepogody, szarości i burości. Tego dnia obudziłam się sporo przed 5.00 rano, zobaczyłam że słońce już wstaje, wzięłam więc aparat i wyszłam sobie chwytać chwilę. Spacerowałam po podwórku, słuchałam ciszy, ale też szczekających gdzieś całkiem daleko psów...Pochodziłam boso po trawie i rosie i wróciłam do łóżka, spać do 9.00 :) wspaniały poranek. Oby takich więcej :))) oby pogoda do nas wróciła i dała możliwość witania dnia o takiej wczesnej porze :)))