Posty

Wyświetlam posty z etykietą Pszczyna

..i wtedy przyszedł maj....

Obraz
Maj to chyba mój najulubieńszy miesiąc ze wszystkich. Pogodowo- już nie ma mrozów, ale jest chłodno i rześko z rana. Nie ma jeszcze upałów, ale już w ciągu dnia można poczuć przyjemne działanie słońca, już wieczory zdarzają się na tyle ciepłe, że można siedzieć na zewnątrz i chłonąć wszystko. Jedzeniowo- im jaśniej i cieplej, tym więcej przebywamy na świeżym powietrzu. Okoliczności nie pozwalają wręcz na długie przesiadywanie w kuchni, jedzenie musi sprostać podstawowym wymaganiom: szybkie, zdrowe, lekkie. Pojawiają się nowalijki, rabarbar, szparagi. Aż chce się jeść, kombinować z kolorami na talerzu, z nieszablonowymi połączeniami, fakturami.  Wycieczkowo- staram się, aby każdy weekend miał w sobie coś ciekawego, nie tylko kanapa-sklep-kanapa :) takie weekendy zdarzają nam się w listopadzie, czy styczniu i uwielbiam je także. Ale od momentu, kiedy dni stają się dłuższe, pogoda w miarę przewidywalna, weekendy domowe ustępują tym w terenie. Czasami są to wyjazdy zap...

Listopadowa tradycja

Obraz
Całkiem nieświadomie robi nam się z siostrą mała tradycja: listopadowy spacer po parku zamkowym w Pszczynie. Rok temu siostra z dzidzisiem w brzuchu, w tym roku już wędrowałyśmy z wózkiem. Pogoda podobna, w sumie- jak to w listopadzie :) Tym razem jednak w połowie spaceru złapała nas mżawka, która z czasem przerodziła się w deszcz. Czy komuś to przeszkadzało? nie :) dziewczyny zadowolone, zjadły później cały talerz zupy i drugiego dania. My z siostrą z ulgą zasiadłyśmy w cieple restauracji i delektowałyśmy się kawą i tak sobie mówiłyśmy, że popołudnie teoretycznie nadawało się do siedzenia w domu i leniuchowania. A my co? A my po dwugodzinnym spacerze naładowałyśmy akumulatorki na całego :) Kilka ujęć moich ulubionych miejsc :

Grudniowe migawki

Obraz
Grudzień minął o wiele za szybko, ale czy kogoś to dziwi? :) U mnie był to miesiąc pod znakiem podróżowania bliższego i dalszego, odwiedzania jarmarków, szykowania się na Święta, czyli dekorowania domu, pieczenia pierniczków z córką, wykorzystywania wolnego czasu na czytanie mnóstwa książek, przemyśleń, układania planów na kolejny rok, a przede wszystkim cieszenia się z bliskości rodziny.  Kilka grudniowych jeszcze migawek :) Oczywiście miesiąc bez wyjazdu do Pszczyny się nie liczy... Była więc wizyta w pewne grudniowe sobotnie popołudnie :  Był też wspomniany już wcześniej jarmark w Krakowie: Całymi tygodniami szykuję dom na Święta, stroję w kolory, ozdabiam... jak muzyka, to tylko RMF Classic podczas "robótek ręcznych"z Julka w pokoju, albo Trójka w kuchni podczas gotowania. W każdym pomieszczeniu pojawiła się czerwień,  nieodłącznie kojarząca się z tym okresem. Pojawiło się mnóstwo ozdób, latarenek,...

Piknik w listopadzie?

Obraz
Weekend upłynął pod znakiem mgieł, chłodu. tęsknym wypatrywaniu tego, co może przynieść jakiekolwiek ocieplenie, w każdej płaszczyźnie życia. Co można więc robić w sobotę, kiedy nie chce się sprzątać, gotować, czytać, zakupować....? Można namówić swoją ciężarną siostrę oraz dwójkę dzieciaków na....listopadowy piknik w parku :) Taaaak! kto powiedział, że pikniki to tylko majówka i wakacje? Otóż można spakować do torby mandarynki, rogaliki drożdżowe, termosy z ciepła herbatą i udać się do ulubionego mojego parku- do Pszczyny. Parkowanie przy plastikowej postaci żubra ma to do siebie, że dwa ciekawskie przedszkolaki zapytały "A co tam jest? możemy zobaczyć?", więc najpierw była krótka wycieczka do zagrody żubrów. A potem już park, rzucanie się liśćmi, karmienie kaczek, piknik, szukanie na drzewie wiewiórki, rozcieranie zmarzniętych dłoni ( bo mamy zapomniały rękawiczek) i szybki powrót do domu. (mtk)

Znowu tam....Pszczyna ( oraz apel o pomoc , kłopot z bloggerem )

Obraz
Imienin wprawdzie nie obchodzę, ale postanowiłam, że będa one doskonałym pretekstem do tego, aby pojechać świętować je do Pszczyny. O swoim uwielbieniu do tego miasta i parku pisałam już niejeden raz, ale spacerowanie po parku zamkowym jest dla mnie doskonałym relaksem. Lubię za każdym razem znjadować tam coś nowego, jakiś nowy szczegół. Więc pewnego niedzielnego przedpołudnia pojechaliśmy sobie na spacer i na doskonałą zupę w restauracji na rynku pszczyńskim. i jeszcze prośba o pomoc, Jestem totalną ignorantką komputerową :/ coś mi się namieszało w bloggerze i nie mogę dodawac komentarzy, ani ich publikować u siebie...czy ktoś tak miał? możecie pomóc? z góry dziękuję :) kontakt mailowy: pszczola25@interia.eu

Smaki i kolory wczesnego lata

Obraz
Czerwony kolor zazwyczaj kojarzy się z okresem okołoświątcznym, bożonarodzeniowym. A dla mnie w tym roku to kolor lata, tego owocowego lata. Jadę na targ, przebieram, oglądam, wącham, a potem zwożę do domu kilogramy truskawek, malin, arbuzy czy ukochane czereśnie. Wszystkie te owoce kocham miłościa namiętną i czerwiec i początek lipca bez nich- dla mnie po prostu nie istnieją :) Z truskawek powstał dżem, dodałam wanilii i soku z cytryny do niego. Wyszedł lekko słodki, ale bardzo smaczny :) Maliny zostały wykorzystane po raz ktoryś do upieczenia pysznych babeczek z białą czekoladą. Czereśnie zostały zjedzone podczas mini pikniku w Pszczynie. A po pikniku-spacer po parku i pyszne lody na rynku :) A w sypialni z kolei calkiem inne nastroje- na upały, na feerię baw za oknem, na uspokojenie- jak zawsze najlepsza jest biel: w tkaninach, dodatkach. Bardzo przyjemny weekend to był, może nieco zapracowany ( dżemy...!), ale chwila odpoczynku wś...