niedziela, 24 stycznia 2016

#4 weekend

Weekend spokojny, rodzinny, kulinarny. Tak mogłabym go podsumować :) Kuchnia działała pełna parą od piątkowego pieczenia migdałowych ciasteczek zaczynając, a kończąc na niedzielnym obiedzie wydanym dla dziadków z okazji ich święta. 
Były nowości: ogórki z bazylią, pieczone buraki  z fetą, miodownik mamy. 
Były cotygodniowe zabawy na śniegu, czytanie książki, było nawet kino i wyjście do pubu z mężem. 








Miłego wieczoru :)

środa, 20 stycznia 2016

Styczniowe kwiaty

Kwiaty nie pojawiają sie u mnie w imię przywoływania wiosny, wręcz przeciwnie. Zima mi się podoba jak na razie, te lekkie mrozy i śnieg. Ale przy okazji zakupów spożywczych zawsze przechodzę koło stoiska z kwiatami i nie potrafię się oprzeć nieraz i do domu wędrują kwiaty. Najczęściej piękne tulipany :) Postawiłam je w kuchni, gdyż tam mnie ostatnio najwięcej :) Kilka elementów dodatkowych i zrobiło się jednak wiosennie. 
Za to w sypialni krokusy. Ciekawa jestem ich kolorów :)






A Wy? zaklinacie wiosnę? czy jednak przyjmujecie codzienność taką, jaka jest? :)


niedziela, 17 stycznia 2016

# 3 weekend

Kolejny bardzo spokojny i bardzo rodzinny weekend. Sobota kulinarna- zupa krem z selera z jabłkiem wg Jadłonomii oraz wieczorna pizza. A wcześniej jak zawsze chwile z książką, jak zawsze prawie- z kryminałem. Popołudniu wybraliśmy się z dziadkami wspierać Wielką Orkiestrę Świątczenje Pomocy- mecz Hokej z Gwiazdami. Dużo śmiechu i zabawy, naprawdę przyjemne popołudnie :)







Niedziela to małe zmiany kolorystyczne w domu, szaleństwo na sankach i ....totalny leń :) po sankach i ciepłym rosołku postanowiłam zrobić coś niecodziennego- kąpiel w środku dnia. I jak zaległam o 16 na kanapie, tak zapadłam w godzinny sen :) coś bardzo rzadkiego dla mnie, bo nie lubię takich drzemek w ciągu dnia.









Sen na tyle mnie rozleniwił, że dopiero zabiorę się za przygotowania do poniedziałku  i za czytanie :) ale bardzo odpoczęłam, kolejny taki leniwy weekend dopiero za kilka tygodni.

Dobrego tygodnia dla wszyskich :)

wtorek, 12 stycznia 2016

Koktajl, czyli sposób na awokado

Zupy krem służą mi najczęściej do przemycenia różnych warzyw, które w wersji oryginalnej spotkałyby się z potępieniem :) Podobny sposób wykorzystałam kiedy chciałam do naszej diety wprowadzić więcej drogocennych owoców. Padło na awokado. 





Wykorzystuję je najczęściej do zrobienia mojej wersji guacamole. Tym razem jednak razem  z bananami, kiwi, miodem, sokiem z pomarańczy i jogurtem naturalnym wylądowało w blenderze. Podany z posypką czekoladową koktajl zniknął w niecały kwadrans. 




wiem, że ile osób tyle przepisów na koktajle. Ale może macie jakieś swoje sprawdzone pomysły? :))

niedziela, 10 stycznia 2016

#2 weekend


Nawet nie wiem, kiedy minął ten tydzień...
Czasami mam tak, że obserwując niektóre bliskie mi osoby, ich tempo życia, ciągłe zmiany, podróże, wyjścia weekendowo-wieczorne, to czasami zazdroszczę tego wyjścia poza rutynę, ciągłych nowości. Ale potem przychodzi taki weekend, jak ostatnio, w dwa dni przebyte ponad 2400km, z czego połowa samochodem, przemieszczanie się z kraju do kraju, ciągłe niedospanie, zmiany ototczenia. I po takim szalonym nieco czasie tęsknię do "domowych weekendów". Czym one są? przede wszystkim charakteryzują się ogólnym spowolnieniem, spędzaniem czasu na jak największej liczbie przyjemnych rzeczy, jedzenie czegoś samodzielnie przygotowanego. Ten weekend był szczególnie rodzinny, gdyż siostra obchodziła urodziny. Było jeszcze milej, jeszcze więcej jedzenia i jeszcze więcej śmiechu, zabawy, wspólnych chwil.
Poza tym bardzo kulinarny ten weekendowy przegląd mi wyszedł :)

zaczęliśmy w piątek, razem z mężem urządzilismy sobie wieczór z winem i fondue:



Sobota to nasza zimowa tradycja: łyżwy. Jako że ja ich jeszcze nie posiadam, zdecydowałam się na mały spacerek nad jeziorem, podczas gdy mąż z córką korzystali z pobliskiego lodowiska. 






Po takim wysiłku i mrozie idealny na obiad okazał się rozgrzewający i gęsty krupnik:



U siostry zdążyłam jeszcze uchwycić jej przepiękną choinkę z szydełkowymi ozdobami, dziełami jej Teściowej :)




Tort trzeba uwiecznić :) siostra postanowiła odjąć sobie nieco lat :)



Od prawie dwóch lat weekendy zaczynają się podobnie: pobudką ok. 7,00, kawą i książką. Po godzinie takiej uczty dołącza do mnie córka, pakuje się do mnie pod kocyk i albo rozmawiamy, albo ja czytam dalej, a ona ogląda bajki. 


A potem nadchodzi czas na królewskie niedzielne śniadanie:



dzisiaj dzień leniwy, spędzony na czytaniu książki. Za oknem zrobiło się biało od mgły.


i koniec weekendu: planowanie kolejnego tygodnia w toku.... :)



Pozdrawiam i miłego i pełnego wrażeń tygodnia wam życzę :)







niedziela, 3 stycznia 2016

#1 weekend

Czy noworoczny wyjazdowy weekend oznacza, że rok 2016 upłynie nam w trasie? gdzieś w podróży między jednym punktem a drugim? Byłoby miło :) a ten jaki był? A taki:

Najpierw prawie 1300km samochodem, za Opolem złapała nas śnieżna zadymka, za Dreznem mgły, a od Stuttgartu ulewy. Było ciężko...






Po przyjeździe do domu obowiążkowa kawa w uroczym kubku:



Wieczór to już dużo zabawy przy planszówce- Pociągi USA:


Grzanie się z herbatką przy kominku:


Na kolację szwagier zafundował nam hamburgery. Syte. Bardzo. A jakie pyszne!!!


Powrót do domu...



 Tatry widziane znad chmur:


Tuż przed Krakowem:


Wyjazd miał bardziej charakter pomocy- byłam drugim kierowcą ;) ale i rodzinny jak widać. Mam nadzieję, że właśnie w takie wydarzenia będzie obfitował obecny rok.