czwartek, 23 lipca 2015

Codzienności...

Taki zwariowany czas teraz mam. Dziecko tradycyjnie wywiezione na wieś, z dziadkami. Tradycyjnie mam na ten okres milion planów związanych z mieszkaniem, wyjazdami, ogarnianiem siebie. Tradycyjnie nic z tego nie wychodzi :) Ponieważ w weekendy nas w domu nie ma, trzeba jakos w tygodniu wszystkie zaległe rzeczy nadrobić. Sprzątanie, pranie, prasowanie, do tego planowanie posiłków, czasu wolnego... Efekt jest mizerny i niezadowalający. W domu wszędzie zalega kurz, pranie prosi się o prasowanie ( w taką pogodę?! ), podłogi trzeba by umyć, książki przejrzeć i wynieść część ( dużą część...), okna umyć, szafy uporządkować...:) wymieniać dalej? :))

co mi się udało zrobić? dziesięc słoików dżemu truskawkowego. I zmienić zasłony w kuchni i u dziecia. I przeczytałam pięć książek, odwiedzałam basen tak często jak się da, pojechałam do N.. do Bielska ( uwielbiam...), nie robiłam obiadów, wylegiwałam się na leżaku na balkonie popijając zimne piwko ( desperados z limonką... mój faworyt ostatnio), narobiłam książkowych zakupów na pół roku. Jednym słowem- narobiłam się. Teraz czas na urlop :))

Kadry z tej zwariowanej codzienności:












wtorek, 21 lipca 2015

Ulubione ciasto

Bardzo lubię piec, szczególnie porą jesienno-zimową. Nie wyobrażam sobie weekendu bez domu pachnącego świeżo pieczonym ciastem, najchętniej czekoladowym :) Latem wypieki ograniczają się prawie do minimum. Przede wszystkim przez pogodę- wstawienie wody w czajniku sprawia, że w kuchni robi sie gorąco od pary, a co dopiero by zrobił piekarnik :) niemniej i w lipcu zdarzają się chłodne dni, a wtedy idealne jest ciasto z owocami. Poniżej to najpopularniejsze u nas :)




Ciasto z owocami

1/2 kostki margaryny np.Kasia
4 jajka
1 i 1/2 szklanki mąki
1 szklanka cukru
cukier waniliowy
1.5 łyżeczki proszku do pieczenia
4 łyżki oleju
 owoce: mogą być wszystkie świeże sezonowe, ananasy lub brzoskwinie z puszki. W oryginalnym przepisie zakazano dodawania jabłek i gruszek :)

Margarynę, cukier i cukier waniliowy utrzeć na jednolitą masę. Wbić jedno jajko  i dodać łyżkę oleju i tak postąpić jeszcze trzy razy :) Dodać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Wlać ciasto na blachę, na wierz wyłożyć owoce i piec ok. 40-45 min w 180stC.

ja dodałam maliny i posiekaną tabliczkę białej czekolady :)





smacznego !!!


poniedziałek, 6 lipca 2015

Zapach lata

Od dawien dawna wakacje spędzałyśmy u babć na wsi. Babć :) mieszkały wioska w wioskę, u jednej spałyśmy i jadłyśmy śniadanie i obiad, a ok. 13 wędrowałyśmy do drugiej babci, gdzie zostawałyśmy do wieczora. Musiało odbyć się zwoływanie krów z pastwiska, dojenie ich i komisyjne picie ciepłego mleka.Wtedy dopiero można było ruszyć w drogę powrotną do babci. Nikt tam nie patrzał, że ciemnawo się robi, że trójka dzieciaków wraca przez wieś całkiem sama. Nic z tych rzeczy :) raczej byłyśmy atrakcją na zasadzie: o patrzcie, Ślązaczki przyjechały :))
Z wakacjami kojarzą mi się różne zapachy, ale takie naj naj....to zapach rozgrzanego zboża: słodki, lekko zakurzony, taki słomiany. Zboża pełnego maków  i chabrów, gdzieniegdzie z rumiankiem. Szumiącego, mieniącego się kolorami...



drugi zapach, to już czas powrotu wieczornego do babci K. Szorowanie nas, przebieranie w czystą piżamę, pacierz, otwarte okno i zapach maciejki. Cudowny, słodki, oszałamiający...Nie znam chyba piękniejszego letniego zapachu. Wystarczy, że gdzieś tam nosem wyniucham jakąs nutę zapachową tych kwiatków, od razu jakby przenoszę się w czasie... 




Teraz te zapachy mamy na naszej wsi. Uczę ich córki. Chcę, żeby kiedyś mogła powiedzieć, że zboże czy maciejka kojarzy jej się ze szczęściem, z rodziną, wakacjami. Z miłością.