wtorek, 30 czerwca 2015

Śląskie z dzieckiem: Góra Żar


W długi czerwcowy weekend wybraliśmy się na Górę Żar. Tak naprawdę myślałam, że to będzie szybka wycieczka, pamiętałam bowiem, że w zasadzie za wiele atrakcji tam nie ma. A jednak bardzo pozytywnie się zaskoczyłam :)) i nie tylko ja. 

Julce bardzo podobał sie wjazd kolejką i możliwość podziwiania krajobrazów za oknem :) 
A na samej górze nie mogła się nadziwić, ile dookoła i gór i wody. Przejrzystość powietrza była dość dobra, można było więc z jednej strony podziwiać daleką panoramę Śląska, a z drugiej- Beskid Śląski i Żywiecki. Ulokowaliśmy się na kocu na polance i rozpoczęliśmy piknik. Oczywiście lenistwo za długo nie trwało, bo córka z mężem to niespokojne i duchy i za kilka minut musieli koniecznie sprawdzić " co tam jest?". A tam był tor saneczkowy, na którym spędzili dobrze ponad pół godziny :)




Po pikniku, opalaniu się i odpoczynku zjechaliśmy z góry. W pakiecie z biletem na kolejkę wykupiliśmy od razu wstęp na różne atrakcje: tor pontonowy i przede wszystkim: park linowy. Nie wiem, kto miał z tego więcej frajdy, mąż czy córka. Generalnie spędzili tam mnóstwo czasu i jedynie wizja pizzy z pieca w Bielsku Białej zdołała ich stamtąd wyciągnąć :)




Po takim całodziennym pobycie w górach, mimo że bez wędrowania, odpoczęliśmy niesamowicie :) Dzień pełen wrażeń i wspomnień dla J , zabawa i wspólny czas są najlepszym, co można dać dziecku, prawda? :))


niedziela, 28 czerwca 2015

Przyjemności

Leniwa niedziela. Ale tak totalnie. Po raz pierwszy od dawna bez żadnych planów, żadnych wyjazdów, bez pospiechu i pospieszania. Za to niedziela z długim śniadaniem, baaardzo długim piciem porannej kawy, z czytaniem w spokoju książki, z pogaduszkami z córką, ze spacerem i powolnymi przyjemnościami. Uwielbiam raz na jakiś czas tak  nic nie robić. Zwolnić. Skupić się na celebrowaniu najprostszych przyjemności. Potem inaczej wkracza się w ten "zawodowy" poniedziałek i cały tydzień :)






spokojnej niedzieli :)

czwartek, 25 czerwca 2015

Świt

Podczas ostatniego naszego pobytu na wsi dopisywała wspaniała pogoda ( kiedy to było....patrząc na to, co za oknem ). Dni były upalne, noce ciepłe, a rankiem aż się miało energię i chęć do wstawania. Zawsze tak na mnie działa duża ilość słońca po okresie niepogody, szarości i burości. Tego dnia obudziłam się sporo przed 5.00 rano, zobaczyłam że słońce już wstaje, wzięłam więc aparat i wyszłam sobie chwytać chwilę. Spacerowałam po podwórku, słuchałam ciszy, ale też szczekających gdzieś całkiem daleko psów...Pochodziłam boso po trawie i rosie i wróciłam do łóżka, spać do 9.00 :) wspaniały poranek. Oby takich więcej :)))










oby pogoda do nas wróciła i dała możliwość witania dnia o takiej wczesnej porze :)))

piątek, 19 czerwca 2015

Truskawki

Pojawiły się już jakiś czas temu i rozsmakowujemy się w nich :) w internecie pełno jest różnych przepisów na pyszności z dodatkiem truskawek, jednak u nas najlepiej zawsze sprawdzają się w wydaniach poniżej:


na początku w nieograniczonej wersji bez żadnych dodatków:



jako znane wszystkim koktajle ( tu z kefirem i miodem):



jako składnik kruchego ciasta z budyniem i płatkami migdałów:




jako główny smak lodów domowych:



i jako dodatek do czekoladowego musu:



nie wiem, które wydanie smakuje mi najbardziej :) jako , że truskawki sa tak krótko dostępne nie ma szans się nimi znudzić i objadamy się nimi w zasadzie bez umiaru :)

Macie jakieś swoje sprawdzone przepisy na te owoce?