sobota, 17 listopada 2012

powrót

Taaaak, coś jest w tym, że im dłużej się czegoś nie robi, to tym trudniej wrócić....Długo mnie nie było, ale zaglądałam do Was codziennie. Nie miałam pojęcia, ile blogów pojawia się codziennie, a każda z babek ma takie czarodziejskie ręce- a to do szycia, a to do odnawiania mebli, a to do układania pięknych bukietów, a to do pieczenia wspanialych ciasteczek. Czuję się, jakbym miała dwie lewe ręce ;)
Ale dość marudzenia, czas się zmobilizować i działać. Plan na dziś: pyszny obiad ( krem z kalafiora+  indyk pieczony z warzywami), popołudniu spotkanie z koleżanką i dzieciakami ( my: plotki, one: szaleństwo na zjeżdzalniach, efekt: dziecko wymęczone szybciej zasypia, a mama-żona ma czas na winko z mężem ), wieczorem wspomniane winko i może coś do tego ;)

Dziś chcę Wam pokazać dwie fajne rzeczy :)

Po pierwsze-kredki :) ale nie byle jakie, o nie! Te kredki Julka dostała od chrzestnego ze Szwajcarii ( i od cioci ;-) ). Nie dość, że świetnie się nimi rysuje, to w dodatku mają przydatną pomoc dla małego czlowieczka. Na każdej kredce narysowane jest zwierzątko, który ma taki sam kolor. Nie dość, że dziecko uczy się kolorów, to i nazw zwierzątek. A potem mówi: mama, podaj mi lewa :)))







Po drugie- polubiłam ostatnio wizyty w Pepco. Można tam znaleźć kilka fajnych i przydatnych przedmiotów. Jednym z nich jest filcowy kosz, który kupiłam jako ostatnią sztukę w tym kolorze ( ach, jak żal! ). Idealnie mieści się rozmiarem w Expedia, a że jst miękki- nie rysuje go. Dokupiłam mniejszy dla Julki do pokoju, kolor ciemnofioletowy. W tamtym trzyma zabawki, a ja w swoim-gazety i różne drobiazgi.


 Poza tym zmieniłam pokrycie kanapy, teraz jest rozgrzewająco czerwone :) przy zachodzie słońca czasami mam wrażenie, że nam się pali w pokoju ;)

a wy jakie macie plany na taką piękną sobotę?
Pozdrawiam :)))